Logo Polskiego Radia
Print

Kto powinien zająć się sprawą Ludmiły Kozłowskiej?

IAR / PAP
Dariusz Adamski 12.10.2018 12:16
Nasze służby powinny temat Ludmiły Kozłowskiej podnieść w ramach struktur NATO - mówi gen. Roman Polko
Ludmiła Kozłowska w Bundestagu Ludmiła Kozłowska w Bundestagu TWITTER.COM/OPEN DIALOG FOUNDATION

Dlaczego ignoruje się głos, który jest głosem w obronie naszego bezpieczeństwa i demokracji? Bo z tej pani - wybrzmiało to w mediach internetowych - zrobiono pokrzywdzoną obrończynię demokracji. Trzeba wykazać, że tak nie jest - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM i były szef BBN.

wPolityce.pl: Służba Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzi dochodzenie przeciwko Ludmile Kozłowskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog. Stawia się jej zarzuty zdrady stanu, nawoływania do zmiany granic tego państwa i oszustwa na wielką skalę. Jak Pan to komentuje?

Gen. Roman Polko: Przede wszystkim, jeżeli chodzi o tą panią, mamy do czynienia z wojną informacyjną. Myślę, że również z naszej strony jej sprawa była nieumiejętnie realizowana. Zabrakło też pewnego wytłumaczenia, może nawet naszym niemieckim partnerom, o co w tym wszystkim chodzi. Trudno bowiem to zrozumieć, że my ją wydalamy, a ktoś ją później z powrotem przyjmuje. Krótko mówiąc musi być lepsza komunikacja w samej UE i zrozumienie, a nie poddawanie się propagandzie. To, że służby Ukrainy prowadzą działania przeciwko tej pani, to też pokazuje, że sprawa jest niejasna i trzeba ją wyjaśnić. Na pewno musimy troszczyć się o własne bezpieczeństwo, a nie raz dawać ją na sztandary jako tą uciśnioną, której zrobiono krzywdę, a z drugiej strony potępiać ją wtedy, kiedy jeszcze jednak nie mamy stuprocentowych dowodów.

Ale przecież ABW musiała mieć poważne podstawy ku temu, by wpisać ją do Systemu Informacyjnego Schengen. Tymczasem Kozłowska została najpierw wpuszczona do Bundestagu, a potem przyjęta przez Verhofstadta w PE. To chyba nie jest normalna sytuacja, że w tak demonstracyjny sposób łamane są zapisy traktatu z Schengen?

To nie jest normalna sytuacja, gdy tego typu sprawy zamiast być wyjaśniane na szczeblu służb jednego i drugiego państwa, są wyjaśniane przez gazety. Naprawdę Putin cieszy się na Kremlu, że mamy kolejny problem. I to niezależnie od tego, czy ona jest jego agentką, czy też nie. To, że Kozłowska jest wpuszczana do UE jest absolutnym skandalem. Jednak skandalem jeszcze większym jest to, że osoba, która jest podejrzana o to, że działa przeciwko swojemu państwu i innym państwom UE jest wręcz wklejana na sztandar demokracji. Trudno to nazywać poprawnością polityczną, raczej naiwnością. Potrzebna jest naprawdę solidarność w UE i rozmowa służb, które analizują fakty takimi, jakimi one są, a nie poddawanie się retoryce trolli z Kremla. Oni świetnie potrafią rozgrywać wszelkie sprzeczności, które w ramach samej UE się pojawiają.

Pana zdaniem jest ona wyraźnie prowadzona z Kremla?

Putin niczego innego nie mógłby sobie wymarzyć. W tym elemencie wojny hybrydowej nie chodzi w mojej ocenie tylko o zdradę stanu Ukrainy, ale też o atakowanie UE. Nie wiem, gdzie popełniono błędy, ale nasze służby powinny ten temat podnieść na forum międzynarodowym, nawet w ramach struktur NATO. A mianowicie, dlaczego ignoruje się głos, który jest głosem w obronie naszego bezpieczeństwa i demokracji. Bo z tej pani - wybrzmiało to w mediach internetowych - zrobiono pokrzywdzoną obrończynię demokracji. Trzeba wykazać, że tak nie jest.

Cały wywiad z gen. Romanem Polko w serwisie wpolityce.pl

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt